Joga nie służy do bicia rekordów – prof. Lesław Kulmatycki na naszym blogu

rzeka

Już 20 i 21 maja warsztaty Pranayamy w kontekście redukcji stresu z profesorem Lesławem Kulmatyckim. Dziś przypominamy wywiad, jakiego Profesor udzielił na naszym blogu nieco ponad dwa lata temu. Tematy rozmowy? Joga i medytacja. Gorąco polecamy.

Joga staje się coraz bardziej popularna nie tylko na Zachodzie ale także w Polsce. Z czego to może wynikać? Co przyciąga ludzi w naszym kręgu kulturowym do jogi?

Składają się na to dwa podstawowe motywy, potrzeba kształtowania swojego życia oraz erozja prawdziwej duchowości. Pierwszym jest wzrost indywidualnej świadomości współczesnego człowieka. Coraz bardziej, współczesny człowiek, również w Polsce, wie czego chce, pragnie zmieniać siebie i aktywnie poszukiwać odpowiedzi na podstawowe pytania dotyczące bytu. Oczywiście tym bardziej praktycznym motywem na początku drogi jest zazwyczaj dobre samopoczucie i szeroko rozumiane zdrowie, to jednak z czasem dotyczy szerzej rozumianej drogi czy filozofii życiowej. Drugim to jest jednak postępujące swego rodzaju „wyjałowienie” duchowe, dlatego tu na Zachodzie szukamy czegoś w rodzaju substytutu. Czasami znajdujemy to właśnie w tej bardziej zaawansowanej jodze, a czasami przechodzi to w rodzaj karykatury czy sekciarstwa i z tym co jest istotą duchowości nie ma nic wspólnego. Joga jako system filozoficzny i praktyczny zarazem kryje też w sobie wiele pułapek, toteż równie dobrze można się przepięknie samorealizować jak i można pozostać fanatycznym fundamentalistą z klapkami na oczach.

Czy jogę można porównać do innych dyscyplin sportowych? Wydaje się, że regularne bieganie czy basen mogą przynieść te same wartości prozdrowotne…

W takim wypadku można tylko odnosić się do jogi fizycznej, a joga to trochę więcej. Niemniej jeśli nawet zawęzić jogę do klasycznych asan, to jeśli chodzi o zdrowie, to można mówić o podobieństwie, ale jeśli chodzi o rozumienie siebie jako istoty bardziej subtelnej w swoim zmaganiu się z życiem, to tu już mam wątpliwości. To są trochę inne „bajki”. Sport przynajmniej ten wyczynowy jest nastawiony na zewnętrzną rywalizację i bicie rekordów w dość krótkim okresie życia, natomiast joga ma pomóc Tobie w lepszym rozumieniu samego siebie i nastawiona jest przynajmniej na całożyciowy dystans.

Czym dla Pana Profesora jest joga?

Obecnie jest moja filozofią życiową, która pomaga mi nie tylko zrozumienie siebie, ale też świata i wszechświata, którego jestem cząsteczką.

W zajęciach ze studentami zwraca Pan uwagę przede wszystkim na takie elementy jak relaksacja, trening koncentracji czy medytacja. W mniejszym zakresie są to ćwiczenia fizyczne. W naszym kręgu kulturowym dla niektórych osób te obszary wydają się trudne do zaakceptowania. Czy rzeczywiście jest się czego bać?

Tu są dwa aspekty tego co nazwać by można introspekcją, indywidualny i kulturowy. Bacząc na indywidualny, to powiem tak, jeśli, ktoś boi się samego siebie, to jest się czego bać. Zapewne taki ktoś będzie udawał, że relaksacji czy medytacji nie ma. Ale jeśli ktoś mimo swojej ciemnej strony chce w pełni zaakceptować siebie takim jakim jest, to jest w stanie się z nią konfrontować. Właśnie też po to jest relaksacja czy medytacja. Inaczej możemy to sobie tłumaczyć od strony kulturowej czy społecznej. Narzucone z zewnątrz stereotypy, na przykład religijne najczęściej dotyczące tego, co wolno, a czego nie wolno, dość skutecznie blokują nasze indywidualne preferencje oraz ograniczają sferę osobistej wolności. Dlatego też, szczególnie w Polsce przy braku na te tematy rozmów, można udawać, że joga polega tylko na fizycznych ćwiczeniach i jest to li tylko forma rekreacji, a z drugiej strony wiedzieć, ze tak nie jest. To pytanie dotyka też nagromadzonych przez lata pokładów lęku i hipokryzji skutecznie blokujących zachowań niezależnych i odważnych przełamywaniu ideologicznych dogmatów.

Czy Pana zdaniem te elementy powinny uzupełniać fizyczny trening jogi?

Joga jest całością i aby poznać siebie lepiej, to dobrze jest mieć wiele różnych sposobów i narzędzi, które umożliwią na proces scalania i łączenia. Ale też zdać sobie należy sprawę, że nawet najbardziej kompleksowe praktyki nie dadzą pewności i gwarancji poznania siebie „do końca”. To jest proces, który owszem ma swoje etapy zrozumienia, ale zawsze pozostaje procesem. Dlatego też można pominąć ciało, albo emocje, albo umysł, albo intuicję, ale też warto wiedzieć dlaczego to czy tamto się pomija. Gorzej, gdy ktoś praktykuje jogę i w ogóle nie wie na czym polega joga nidra czy trataka.

Jak więc powinny wyglądać idealne zajęcia?

Nie ma idealnych zajęć jogi. To każdy z nas powinien być świadomym tego, co na którym etapie jego rozwoju mniej lub bardziej jest mu potrzebna dla lepszego rozumienia siebie. Ale odwołując się do swojego własnego już prawie 40-letniego doświadczenia w pracy z jogą, to mogę powiedzieć, że nawet najkrótsza sesja jogi nie powinna ominąć pracy z ciałem, pracy z koncentracją umysłu, pracy z redukcją napięcia mięśniowego i emocjonalnego, pracy z oddechem i energią, pracy z obserwacją strumienia procesów świadomościowych. Co się za tym kryje? Po prostu klasyczna a nie jakaś kolejna instant joga.

Czy joga to religia i czy „Polak katolik” może ją uprawiać bez ryzyka narażenia się na zarzuty o eksperymentowanie z innymi filozofiami i wyznaniami?

Powiedziałbym tak. Katolik fundamentalny zostanie sparaliżowany na same hasło „joga” i zrobi wszystko, aby „zwalczyć zarazę”. Natomiast katolik światły i otwarty, widzący inne religie czy systemy filozoficzne jako inne drogi po których podąża do tej samej prawdy, zainteresuje się jogą i dzięki temu również wzmocni swoją wiarę. Swoją drogą, to jest temat na dłuższą dyskusję i rad byłbym uczestniczyć w takiej debacie.

0 komentarzy

Odpowiedz

Chcesz przyłączyć się do dyskusji?
Nie krępuj się!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *